mormon.org Świat

Czy przypominasz sobie jakieś szczególne wyzwanie, przed którym stanęła twoja rodzina, w przezwyciężeniu którego pomogły ci Zasady Ewangelii?

  • Kiedy miałam 17 lat, zdiagnozowano u mnie chorobę autoimmunologiczną, co znacznie zmieniło moje życie. Przez ostatnie 15 lat często się zastanawiałam nad tym, jakby wyglądało moje życie, gdyby nie to wyzwanie. Czasami byłam zniechęcona z powodu możliwości, które mnie omijały i celów, których nie byłam w stanie osiągnąć. Mimo to często myślałam o Bogu i o moim prawdziwym celu tutaj na ziemi. Wierzę, że jest nim uzyskanie fizycznego ciała i duchowy rozwój. Mimo że moja przypadłość nie pozwoliła mi na osiągnięcie wszystkiego, co zamierzałam, dzięki niej rozwinęłam się duchowo. Wiem, że Bóg pozwala nam napotykać na swojej drodze problemy, gdyż bez nich nie moglibyśmy się stać lepszymi ludźmi. Jestem wdzięczna za możliwość rozwoju, której nie miałabym w braku wiary w Boga. Rozwiń

  • Jako matka chłopczyka, który urodził się z uszkodzeniem mózgu, stawiłam czoła wielu wyzwaniom. Nasz syn nie rozwija się w ten sam sposób, jak inne dzieci i nie robi podobnych do nich postępów. Nie może wyjść spotkać się z przyjaciółmi, czasem ma problemy z komunikowaniem się i może się denerwować. Od kiedy staliśmy się aktywnymi członkami naszego lokalnego Kościoła Świętych w Dniach Ostatnich, mój chłopczyk znacznie bardziej cieszy się życiem. Po raz pierwszy w życiu ma przyjaciół poza szkołą, którzy kochają go i dbają o niego. Dzieci w kościele są tak miłe, pomocne i oddane, że miałam szansę zobaczyć syna spędzającego czas z nowymi przyjaciółmi na kościelnych spotkaniach towarzyskich. Mój syn nie odpowiada za swoje decyzje. Dowiedziałam się, że skoro nie nie może być za nie odpowiedzialny, ofiara, jakiej dokonał za niego Jezus Chrystus, oznacza, że nie musi przystępować do chrztu. Jest wyjątkowym synem naszego Ojca w Niebie i czuję się wyróżniona tym, że Bóg powierzył mi opiekę nad tym niewiarygodnie delikatnym duchem. Jestem bardzo wdzięczna za tę świadomość. Mój syn kocha kościół, uwielbia ludzi, uwielbia śpiewać wspólnie z innymi dziećmi. Zaś my jako rodzina zostaliśmy wielce pobłogosławieni dzięki temu, że żyjemy zgodnie z ewangelią Jezusa Chrystusa. Mój syn nie umiał czytać do momentu, gdy zaczęliśmy studiować pisma święte codziennie całą rodziną. Przez powtarzanie słów i śledzenie tekstu niespodziewanie zaczął czytać samodzielnie. Dla niego to milowy krok naprzód, dla mnie jako matki to radość i jeszcze jeden przykład licznych doświadczanych przez nas błogosławieństw, które płyną z życia w zgodzie z ewangelią. Kiedyś trudno nam było coś zaplanować. Zastanawialiśmy się, jak nasz syn odnajdzie się w świecie oraz jak pomóc mu znaleźć w nim swoje miejsce. Teraz mamy niewiarygodną sieć wsparcia, mój syn po raz pierwszy w życiu ma kumpli i cały czas uczy się i robi postępy. Rozwiń

  • Od 16 lat jestem żoną wspaniałego mężczyzny, którego bardzo kocham. Mamy piątkę szalonych dzieciaków i uwielbiamy spędzać z nimi czas. Córka jest najstarsza, a po niej urodziło się czworo zwariowanych chłopców. Dobrze się razem bawimy i zazwyczaj cieszymy się ze swojego towarzystwa. 1 stycznia 2008 roku, gdy byliśmy na urlopie nasz 4-letni synek, Russell zginął tragicznie w wypadku, gdy zjeżdżał na sankach. Byliśmy oszołomieni. To był dla nas szok. Nie mogliśmy w to uwierzyć, byliśmy osłupieni. W jednej chwili planowaliśmy powrót do domu, a w następnej próbowaliśmy zorganizować pogrzeb. Gdy wraz z mężem byliśmy w szpitalnej izbie przyjęć i żegnaliśmy się z naszym synkiem, czuliśmy obecność i pocieszenie naszego Ojca w Niebie. Chociaż przepełniał nas smutek, otrzymaliśmy silne potwierdzenie, że to, co się stało było częścią planu, jaki Ojciec w Niebie ma dla naszej rodziny. Bardzo trudno jest opisać jak wielkiego bólu doświadczyliśmy, jednocześnie czując potwierdzenie miłości od Ojca w Niebie. Pan otoczył nas swoją opieką i zatroszczył się o nasze zranione uczucia. Wydawało mi się, jakby trzymał nas w swoich ramionach i płakał razem z nami. Była to dla nas uświęcona chwila, gdy żegnając się z naszym synkiem dosłownie oddawaliśmy go pod opiekę Pana. Od tamtej pory doświadczyłam wiele wzlotów i upadków. Szczerze mówiąc - więcej upadków niż wzlotów. Niezwykle trudno było mi pogodzić się z tą stratą. Zmagałam się z depresją, chorobą której nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Było wiele takich dni, gdy z trudnością wstawałam z łóżka. Kiedy indziej po prostu się poddawałam. Jestem wdzięczna za lekarzy, którzy z oddaniem próbowali ratować życie mojego synka. Moja obecność przy tym wywołała u mnie zespół stresu pourazowego. Miałam ataki paniki, wzmożone lęki, kłopoty ze snem i kompletnie nie radziłam sobie z życiem. Chociaż trudno było mi być dobrą matką dla moich dzieci, starałam się jak mogłam. W czasie pierwszego koszmarnego roku, spędziłam dość dużo czasu na szczerych rozmowach z moim Ojcem w Niebie. Czasami mówiłam Mu jak bardzo jestem na Niego zła i byłam zaskoczona odczuwając Jego silną miłość do mnie. Dzieliłam się z Nim moim wielkim smutkiem i opowiadałam o tęsknocie za Russellem, o tym, jak bardzo mnie to bolało, i jak trudno było mi się uśmiechać. Następnie przestawałam mówić i słuchałam. Byłam zdumiona, kiedy odczuwałam opiekę i troskę, jaką On mnie darzył. Zyskałam głębsze zrozumienie bólu, jakiego doświadczył mój Zbawiciel w ogrodzie Getsemane. Zrozumiałam, chociaż w minimalnym stopniu, że mój Ojciec w Niebie ronił łzy, gdy widział jak Jego Syn umiera na krzyżu. Poczułam ogrom miłości, jaką mój Ojciec w Niebie i Jezus Chrystus darzą każdego z nas. Miłości, ze względu na którą Zbawiciel poddał się tak wielkiemu bólowi i cierpieniu, aby otworzyć nam drogę powrotną do życia razem z Nim i Bogiem. Pisma święte na nowo stały się częścią mojego życia. Wcześniej nieodkryta przeze mnie głębia dobrze znanych historii przechodziła ze stron pism wprost do mego serca. Zyskałam wiedzę, której do tej pory nie miałam i nauczyłam się wielu wspaniałych rzeczy. W Ks. Izajasza 61:1, Pan obiecuje nam, że podczas Jego przyjścia „[opatrzy] tych, których serca są skruszone”, a w Ks. Izajasza 61:3, obiecuje nam „zawój zamiast popiołów” i „[radość] zamiast szaty żałobnej”. Dzięki ewangelii Jezusa Chrystusa i mojej relacji z Ojcem w Niebie, zostałam opatrzona i otrzymałam to piękno, a teraz zaczynam odczuwać tę radość. Rozwiń

Brak wyników